poniedziałek, 11 września 2017

KONKURS Canpol Babies wygraj karuzelę "Forest Friends" + WYNIKI 10.10.2017!!!








Witajcie to mój pierwszy konkurs organizowany dzięki blogosferze Canpol Babies. Nagroda dla Was też jest wspaniała ukołysze i uspokoi każdego maluszka.

Gdy po raz pierwszy dowiedziałam się, że zostanę mamą czułam wielką radość a z radością przyszły obawy, strach i lęk. Myślałam, że sobie nie poradzę nawet wizyta w gabinecie ginekologicznym za każdym razem była stresująca, ale z czasem przyszedł okres gdy zaczęłam czuć ruchy mojego synka i mogę powiedzieć że to najcudowniejsze co czuje tylko matka, a pierwsze moje porównanie to jak "trzepot skrzydełek motyla". Gdy urodził się synek mój świat obrócił się o 360 stopni.

Po kilku latach zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko po dość długim czasie udało się radość była niesamowita czułam, że muszę powiedzieć o tym każdej napotkanej osobie. Bardzo ale to bardzo się cieszyliśmy oboje z mężem a emocje były niesamowite czuliśmy wspaniałą radość i nadmiar euforię a z radością łzy same gromadziły się w oczach i pojawił się na świecie mój drugi cudowny synek i cały świat nabrał innych barw. Mąż mój oczywiście stwierdził, że dwoje dzieci to w sam raz. Ja jako matka cieszyłam się że mam dwóch najwspanialszy synków. Zawładnęli moim całym światem.
Z czasem bardzo ale to bardzo zapragnęłam zostać mamą córeczki bo jeszcze żadnej nie mieliśmy mąż trochę nie był przekonany do mojego pragnienia ale z czasem udało się i byłam już w trzeciej ciąży. Radość była u mnie przeogromna pochwaliłam się wszystkim z mojej i męża rodziny, koleżankom i czerpałam radość każdego dnia z bycia w ciąży. Wyobrażałam sobie że moja mała córeczka będzie miała jasne błąd włosy i loczki jak ja jej mama i podobały mi się wszystkie kwiatuszki, serduszka, bluzeczki i sukienusie, nawet lekarz prowadzący ciąże dał mi do zrozumienia że to może być najprawdopodobniej dziewczynka ale do końca nie był pewny. Cała ciąża była cudowna nawet cukrzyca ciążowa nie była dla mnie uciążliwa a waga praktycznie stała w miejscu przybrałam zaledwie 3 kg.  W 41 tygodniu zgłosiłam się do szpitala bo brak było u mnie objawów akcji porodowej. Zbadali mnie i zaprosili na USG i wtedy dowiedziałam się że ........................
będę miała synka. Przez chwilę byłam zła na mojego lekarza prowadzącego ale jak tylko pojawił się na świecie stwierdziłam że jest najcudowniejszy w świecie. Taki maleńki i tylko nasz 😊.

A teraz zapraszam Was wszystkich już na 
KONKURS !!!
Do wygrania jest karuzela elektryczna z pozytywką "Forest Friends".


Karuzela z nowej kolekcji "Forest Friends" wykonana jest z najwyższej jakości super miękkiego pluszu. Powstała z bezpiecznych, przeznaczonych do kontaktu z dzieckiem materiałów.
Karuzela wyposażona jest w trzy lekkie, miłe w dotyku odczepiane zabawki, zawierające grzechotkę lub piszczałkę.
Wyposażona w pałąk w kształcie gałązi z listakami na których są lusterka z mocowaniem do łóżeczka i nową pozytywką która świeci. Delikatne dźwięki aż 12 kołysanek do wyboru uspokajają dziecko, ułatwiając zasypianie, a żywe kolory rozwijają koordynację wzrokową i motoryczną maluszka.

Temat przewodni konkursu jest dość przyjemny, wystarczy napisać Co czułaś/eś gdy dowiedziałaś/eś się że zostaniesz mamą, tatą, babcią, dziadkiem, ciocią czy wujkiem? Wystarczy krótko opisać Wasze emocje, uczucia, wrażenia.

Odpowiedzi można udzielać pod postem konkursowym w komentarzu na blogu oraz na stronie na Fb pod plakatem konkursowym.

Zabawa przeznaczona jest dla fanów organizatora Zakątek Myrki Pyrki oraz sponsora https://www.facebook.com/Canpolbabies/. Więc Kochani czytelnicy do dzieła🌞 Jeżeli natomiast jeszcze nie jesteś fanem, nic straconego zawsze możesz nim zostać a mi będzie niezmiernie miło gdy zostaniesz ze mną na zawsze🌞

Wszelkie formy polubienia i udostępniania postu konkursowego są mile widziane. Extra by było gdyby o konkursie dowiedziało się jak najwięcej osób. Im nas więcej tym fajniejsza zabawa.

Fajnie jest też zapraszać znajomych do zabawy. Niech inni też się cieszą z możliwości wygrania.

Bawimy się od 11.09.2017 do 08.10.2017 włącznie.

Wyniki zostaną ogłoszona na blogu i na Facebooku wciągu 3 dni od zakończenia konkursu.


REGULAMIN:
1. Organizatorem konkursu jest blog Zakątek Myrki Pyrki. Sponsorem nagrody jest firma Canpol Babies.
2. Nagrodą w konkursie jest karuzela elektryczna "Forest Friends".
3. Konkurs trwa od 11.09.2017 do 08.10.2017 (zgłoszenia przyjmowane są do godziny 23:59).
4. Wyniki konkursu zostaną opublikowane na blogu Zakątek Myrki Pyrku i Fb w ciągu 3 dni od jego zakończenia. Po ogłoszeniu wyników wytypowane osoba zobligowana jest do przesłania danych adresowych w przeciągu 3 dni od ogłoszenia wyników. W przypadku nie przesłania danych adresowych w wyżej wymienionym terminie, typowany jest kolejny zwycięzca na tych samych zasadach.
5. Temat konkursu: Co czułaś/eś gdy dowiedziałaś/eś się że zostaniesz mamą, tatą, babcią, dziadkiem, ciocią czy wujkiem?
6. Wygra 1 osoba. Najciekawszą odpowiedź wybierze komisja w składzie dwuosobowym: ja (Zakątek Myrki Pyrki mama) i Zakątek Myrki Pyrki tata- narada rodzinna 🌞
7. Jedna osoba może przesłać tylko jedno zgłoszenie! Prace konkursowe można zamieszczać na: blogu w komentarzach i Fan page na fb pod zdjęciem konkursowym.
8. Nagroda wysyłana jest tylko na terenie Polski bezpośrednio od sponsora nagrody Canpol Babies. Wszelki kontakt proszę kierować do Organizatora konkursu – sssrudzia@gmail.com
9. Nagrody nie mogą być wymieniane na gotówkę, ani na inne nagrody rzeczowe.
10. Serwis Facebook zwolniony jest z pełnej odpowiedzialności co do przebiegu konkursu. Promocja nie jest w żaden sposób sponsorowana, popierana ani przeprowadzana przez serwis Facebook ani z nim związana.
11. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
12. Dane oraz informacje dostarczone przez Uczestników konkursu będą wykorzystane na potrzeby konkursu (m.in. ogłoszenie wyników, dostarczenie nagrody).
13. Konkurs nie jest loterią promocyjną w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt. 9 Ustawy o grach i zakładach wzajemnych z dnia 29.07.1992 r. (Dz. U. z 2004r., Nr 4, poz. 27, z późn. zm.) i nie podlega regułom zawartym w ww. ustawie, rozporządzeniach wykonawczych do tej ustawy.
15. Przystępując do konkursu wyrażacie zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez firmę Canpol I Sp. z o. 
o. SKA. na potrzeby Programu: „Uczestnik konkursu wyraża zgodę na 
przetwarzanie przez Organizatora oraz firmę Canpol I Sp. z o.o. SKA ich danych 
osobowych na potrzeby organizacji konkursu i wysyłki nagród. Dane uzyskane 
w związku z organizacją konkursu będą wykorzystywane zgodnie z Ustawą z 
dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz.U.2002.101.926 
ze zm.).”
16. Z konkursu wyłączone są osoby spokrewnione z organizatorem konkursu 
( członkowie rodziny).



Witajcie, konkurs dobiegł już końca. 

Serdecznie dziękuję za fantastyczne, wspaniałe, wzruszające do łez, zabawę a nawet rymowane niczym poezja piękne zgłoszenia i tak liczny udział 😘 
Niestety nagroda jest tylko jedna i nie mogę nagrodzić wszystkich. 
A wybór był mega ciężki!!! 
Sami zobaczcie to wasze zgłoszenia z Facebooka tu pod linkiem w komentarzach do postu https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=853631581453486&id=781077972042181

Oraz zgłoszenia z bloga tu w komentarzach pod tym postem !!!



Miałam wielki dylemat ale już jest decyzja i zdania nie zmienię. Wszem i wobec cytuje zwycięską odpowiedź:

"Co czułam gdy dowiedziałam się, że będę mamą ? Zależy w której ciąży 😋 W pierwszej była frustracja i złość .. no tak, teraz obwisną mi cycki, pojawią się rozstępy a moim wyjściowym ubrankiem będzie wyciągnięty dres 😜 W drugiej ogarnął mnie amok i niedowierzanie 😮 Czekałam na nią bowiem 6 długich lat  .. a trzecia, cóż .. to było "lekkie" zaskoczenie .. magia świąt i wigilijny cud 🙂
I mimo tych wszystkich początkowych, niekoniecznie dobrych emocji, skończyło się na ogromnej miłości. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam każde z moich maleństw na Usg, gdy usłyszałam bicie ich serduszek, to wiedziałam, że nic już nie jest w stanie mnie pokonać. Odkryłam w sobie siłę o jaką nigdy bym się nie podejrzewała .. a gdy pierwszy raz wzięłam je w ramiona to jakby grom z jasnego nieba strzelił i zalała mnie fala miłości, euforii i jakiejś takiej magii ..
Bycie matką okazało się najwspanialszym doświadczeniem mimo tony pieluszek, mokrych chusteczek i nie przespanych nocy. A te rączki otulające mnie za szyje i maleńkie usteczka mówiące "kocham Cię mamusiu" to najpiękniejszy dar wynagradzający nawet te obwisłe cycki 😜😂
Teraz właśnie czekamy na nadejście trzeciego mieszkańca, tym razem będzie to synek więc moje szczęście miesza się z ogromną ciekawością jak to będzie ? Napewno inaczej .. ale napewno fajnie bo bycie mamą to najwspanialsza przygoda 🙂"

Nie przedłużając zwycięzcą zostają:

Pani Magdalena Zalewska

Kochana Gratuluję i czekam na twoje dane wraz z adresem email i numerem telefonu dla kuriera tu na mój email sssrudzia@gmail.com. Przypominam że na dane czekam 3 dni od publikacji wyników, potem wybieram kolejną osobę.

Sami widzicie że wybór był trudny, ale wybór ten podyktowało mi serducho. Mam nadzieje że nikt się nie obrazi i nie ucieknie 😊


Serdecznie raz jeszcze dziękuję za super zgłoszenia i tak liczny udział, zaskoczyliście mnie niesamowicie i wzruszyliście.

38 komentarzy:

  1. Co czułam jak dowiedziałam się że zostane mamą?
    Pierwszym razem czułam strach nie tylko z powodu dziecka, ale tez z powodu reakcji rodziców ( miałam 21 lat, bez męża, zaczęłam studia, staż ). Ale w ciągu 2 miesięcy wdzystko się ułożyło ( ślub, studia zaoczne) później juz tylko czułam radość i spełnienie☺
    Po 7 latach też czułam radość i wielkie szczęście, chociaż miałam wielką nadzieję, ze bede mieć "wymarzoną" córeczkę okazało się, że bedzie drugi synek. Bardzo kocham moich synków.
    Aga Agnes

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży, czułam ogromny strach zmieszany ze szczęściem, które zalało mnie łzami. Najbardziej przejmowałam się tym żeby wszystko było dobrze z moim maleństwem, bardzo dużo pomógł mi mój narzeczony, który był dla mnie ogromnym wsparciem. Kiedy pierwszy raz usłyszałam bicie serduszka mojego dziecka byłam w 7 niebie, później USG na które chodziliśmy wspólnie z tatą dzieciątka, tysiące myśli jaki on będzie, jak będzie wyglądał, czy dam rade, jak sobie poradzę w roli mamy. Teraz mogę na nie śmiało odpowiadać, bo jestem mamą zdrowego Jakubka, który ma 9 miesięcy, a co najlepsze, tydzień temu dowiedziałam się że jestem w następnej ciąży. Moje szczęście nie ma końca. Bliscy straszą nas że będzie ciężko z dwójką tak małych dzieci, ale my jesteśmy tak pozytywnie nastawieni, że nawet nie przyjmujemy tego do świadomości. Wiem że będzie super, jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. A karuzela super przydałaby nam się dla kolejnego maleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym nie dowierzałam. ,,Naprawdę jestem w ciąży"- pomyślałam. Wielokrotnie patrzyłam na kobiety w ciąży zastanawiając się, czy kiedykolwiek mnie to spotka. I stało się. Targały mną różne uczucia- niewyobrażalne szczęście i strach. Co dalej, czy sobie poradzę, co z pracą. Z tą ostatnią było najgorzej. Pani Kierownik wręcz była oburzona, że nie raczyłam jej poinformować, że w ogóle jest taka szansa. Codziennej pracy towarzyszyła frustracja, łzy.. Z troski o dziecko od samego początku wylądowałam na zwolnieniu i postanowilismy przenieść się do moich rodziców. Dni i tygodnie mijały, a ja utwierdzałam się w przekonaniu, że kocham tą małą istotkę całym sercem. Jedynie strach czy sobie poradzę i czy nie zrobię jej krzywdy pozostawał. Aż do chwili, gdy urodziłam piękną i zdrową dziewczynkę. Wtedy czułam tak:
    Gdy tylko Tosie swą ujrzałam
    Od razu się zakochałam
    Łez powstrzymać nie umiałam
    Chociaż bardzo sie starałam
    Taki mały człowieczek
    Śliczny anioleczek
    Sercem zawladnęła szybciutko
    I celem życia stała się prędziutko
    Uwielbiam jej postępy podziwiać
    Patrzeć jak świat lubi odkrywać
    A najbardziej me kochanie
    Muzykalne jest niesłychanie
    Piosenek razem słuchamy
    I do nich tańce urządzamy
    Buzię roześmianą ma od ucha do ucha
    I w każde słowo się wsłucha
    Kocham ja za uśmiechy dziecięce
    I że lubi jak biorę ja na ręce
    Że uśmiecha się jak mnie widzi
    I wcale sie tego nie wstydzi
    Tosia skończyła 7 miesięcy
    I ten jej cudny śmiech dziecięcy
    Me serce sie raduje
    Gdy ona tak na brzuszku wojuje
    Kocham Tosie bezinteresownie
    Za to że jest tak dosłownie
    Dziękuję codziennie ze ja mam
    I swój Skarb największy mocno trzymam

    Kilka dni temu moja siostra urodziła śliczną i zdrową dziewczynkę Zosię. Zosia nie ma jeszcze karuzeli i to właśnie dla niej gram o nią. Tosia uwielbia swoją i pragniemy zrobić prezent maleńkiej Zosi;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bycie mamą to najwspanialsza rzecz jaka może spotkać kobiety bo chwili obecnej mój synek ma 5 latka i codziennie stawia mi wyzwania abym była najlepszą mamą na swiecie i sprawia że nawet w pochmurne dni świeci slońce a ja nie potrafiła bym go nie kochać ,bo jest moim prywatnym ósmym cudem świata a bycie mamą to dla mnie najwspanialszy dar jakim są obdarzone kobiety bo mój synuś dostarcza mi samych wyjątkowych i bardzo cudownych chwil.W głowie mam setki wspomnień z nimi zwiążanych. Odkąd dowiedziałam się,że zostanę mamą czekałam z utęsknieniem na tę małą istotkę, którą bedę tulic w ramionach i obdażać bez graniczną milością Jedna plamka na monitorze w mikroskopijnej wielkości a znaczy tak wiele .Zmienia nasze życie o 360 stopni,to jej podporządkowujemy wszystko bo nie spodziewałam się wówczas, że już lada dzień poczuję jak synuś wpływa na mój humor.Wspomnień zwiazanych z ciażą nie da się zapomnieć a dla mnie jedną z najpiękniejszych chwil był pierwszy kopniak, który synuś trenował już w moim brzuszku ( wkońcu nazwisko iście piłkarskie Ramos jak reprezentanta Hiszpani do czegoś zobowiązuje ) Było to tak niezwykłe, że łzy same popłyneły mi po policzkach. Od tej chwili kopniakom nie było konca a je czekałam z niecierpliwościa na wieczory, kiedy to harce synka były najbardziej odczuwalne. Kolejną niezapomnianą i najbardziej rozczulająca chwilą był poród i moment, kiedy pierwszy raz tuliłam synka do piersi ,wtedy to byłam najszczęśliwszą kobietą pod słońcem bo gdy pierwszy raz poroniłam byłam załamana i tylko dzięki rodzinie i meżowi doszłam do siebie. Dziewięć miesięcy nosiłam tę maleńką istotkę pod sercem i oto teraz ona jest tutaj ze mną .Zrobił mi małego psikusa bo przyszedł na świat 6 tyg .przed terminem .Doczekałam się swojego wymarzonego bombelka i chociarz urodził się jako wcześniak dla mnie byl najpiękniejszą istotką .Pierwsze wypowiedziane słowo mama bo w tym słowie zawarte jest absolutnie wszystko , cała esencja milości ,ciepla , odrobina przekupstwa ,szczypta podstępu , oraz wszystkie pozytywne emocje tego świata . Nie ma dla mnie piękniejszego słowa od mama . Tak dużo a jednocześnie tak mało .Mój synuś gra pierwsze skrzypce w moim życiu a maciezynstwo to wspaniała rzecz pomimo wielu wyrzerczeń.Każda matka to przerabia: nocne wstawanie, płacz, kolki, zmęczenie. Ale warto dla takiego maluszka, który kiedyś wypowie najpiękniejsze słowo, jakie tylko kobieta może usłyszeć,czyli "mama".Kocham Cię syneczku i nigdy nie przestanę mimo wszystko bo już zanim pojawiłęś się pragnełam Cię! A od niedawna będę to przerabiać po raz drugi z córunią której akurat popsuła się karuzelka po bracie .

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy zaszłam w ciąże miałam 22 lata. Byłam na drugim roku studiów. Wiele myśli w głowie, ten nieład, porządkowanie sytuacji. Bałam się co powiedzą moi rodzice, bałam się jak zareaguje mój obecny teraz narzeczony, gdyż wtedy on również był studentem i pracował. Jednak po długich rozmowach, przemyśleniach doszliśmy z narzeczonym do wniosku, że widocznie tak miało być. I musimy się cieszyć i wspierać mimo trudności jakie przed nami. Byłam najszczęśliwszą osobą na świeci e<3 . Pytania typu: Co dalej? Co ze studiami?
    Odpowiadałam nic! Dziecko jest najważniejsze a reszta sie ułoży. Kiedy po raz pierwszy ujrzałam córkę wiedziałam już wtedy, że to najwspanialsze co mogło mnie wżyciu spotkać.

    Rola matki, często niedoceniana, uważana za obowiązek.
    Macierzyństwo oczywiście jest obowiązkiem bo to właśnie my daliśmy nowe życie za które do końca swoich dni będziemy ponosić odpowiedzialność.
    Często mówi się, że młode matki nie są nie odpowiedzialne , niedojrzałe i nie gotowe.
    Jednak wszystko udawało nam się pogodzić i czasami z wielkim trudem, ale dawaliśmy radę.
    Kiedy córka przyszła na świat BYŁ TO NAJWSPANIALSZY DZIEŃ W NASZYM ŻYCIU :) Szczerze mówiąc nie wiem czy byłam gotowa na to by zostać mamą, ale kiedy urodziła się Anastazja okazało się, że i ja i narzeczony byliśmy gotowi na 100% by zostać rodzicami. Dawaliśmy z siebie wszystko, często do ostatniego tchu, ale dzisiaj mogę powiedzieć, że opłacało się. OD DWÓCH TYGODNI NA ŚWIECIE JEST RÓWNIEŻ NASZ SYNEK-DOMINIK. Jeśli chodzi o ciążę drugą to byłam już o wiele spokojniejsza. Czułam się fantastycznie, że dam kolejne życie maleńkiej istotce, którą kochać będę bezgranicznie i ponad wszystko. I nie tylko ja, ale i narzeczony i 4 letnia już córcia z niecierpliwością oczekiwaliśmy na Dominika. DZISIAJ JESTEŚMY NAJSZCZĘŚLIWSI BO MAMY SIEBIE

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak każda mama, bardzo dokładnie zapamiętałam chwilę w której dowiedziałam się o istnieniu swojego dziecka. Zrobiłam test ciążowy, raczej przekonana, że wynik będzie negatywny. Pokazały się dwie kreseczki. Stwierdziłam, że za chwilę jedna z nich zniknie. Utkwiłam wzrok w teście czekając chwilę (jakby wieczność). Oczywiście kreseczka nie zniknęła, bo gdyby tak było nie napisałabym tutaj. :) Wybuchnęłam płaczem, bo nie miałam już wątpliwości i...bałam się co teraz będzie! Po 10 minutach usiadłam, bo płacz na nic był potrzebny w tej chwili. Zdałam sobie wtedy sprawę, że w moim brzuszku już od jakiegoś czasu rozwija się nowe życie - moje dziecko. Poczułam ogromny przypływ miłości do tej maleńkiej istotki. I choć wtedy jeszcze nie poukładałam sobie tej sytuacji w głowie, wiedziałam że teraz dopiero wszystko się zmieni, a najważniejsze jest to, że ta kruszynka po prostu jest i kocham ją bezgranicznie, reszta przyjdzie z czasem. <3
    annakoper10@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy dowiedziałam się że zostanę mama czułam z jednej stony przerażenie ogarniajace mnie i pytające czy będę dobrą mama czy poradzę sobie i czy zapewnie maluszkowi wszystko co potrzebne jestem studentką mój narzeczony miał niestabilna pracę zwolnili go akurat w ten sam dzien oprócz tego wielkie szczęście czułam cieszyłam sie i mówiłam sobie muszę dać radę dla maluszka w brzuszku teraz jestem szczęśliwa mama 7 miesięcznego Wojtusia a w brzuszku fasolka i znów czuje to szczęście i przerażenie tyle że teraz w głowie tlą się pytania jak dam sobie radę z dwójką która trzeba przebierać jeden będzie już biegac oczy dookoła głowy i to mnie teraz przeraża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. ���� Był 31 lipiec 2016 rok , Okres spóźniał mi się już jakiś czas , narzeczonemu mówiłam że poczekamy kiedy już będzie się spóźniał 15 dni a było już z 10 . Ile wytrzymaliśmy a dokładnie to narzeczony nie wytrzymał . Pamiętam że wparował do mnie do pracy l, a była niedziela w siatce miał dwa testy kazał zrobic . Ja zwlekałam zrobiłam wtedy kiedy już pojechał i co robię jeden i drugi no i dwie kreski na obu testach. Pamiętam że zaczęłam się trząść wysłałam zdjęcie testu jemu a on po godzinie wpadł do mnie do pracy z bukietem róż i w koszuli cieszył się a ja razem z nim. Tylko że jeszcze nie mogłam w to uwierzyć. Prace skończyłam o 14 , a już o 19 byliśmy u ginekologa i ujrzeliśmy mały pęcherzyk i usłyszeliśmy bicie serduszka naszego maluszka���� Napłynęły mi łzy szczęścia do oczu , starałam się nie pokazać tego że płacze , płacze że szczęścia ���� Pani ginekolog wydrukowała zdjęcia USG ,wyliczyła termin przepisała witaminki i zaleciła kolejne badania . Wszyscy już prawie z naszej rodziny wiedzieli o wielkości zdarzeniu,że zostaniemy rodzicami. Ciążą na początku była ciężka , byłam śpiąca ciągle i zmęczona na szczęście szybko zleciały te dni bo pracowałam . I pracowałam długo bo do 33 tygodnia ciąży . Teraz mam piękna 6 miesięczną córeczkę bez której nie wyobrażam sobie życia . W najbliższym czasie chcemy jej sprezentować rodzeństwo. Ale to niebawem ������

      lamulka9606@gmail.com

      Usuń
    2. Widzę że nie widać symboli , a tam były serduszka

      Usuń
  8. Pamiętam dzień w którym dowiedziałam się, że będę Mamą. Drżącymi dłońmi trzymałam test i pokazywałam go przyszłemu Tatusiowi… Miałam mętlik w głowie, mieszanka uczuć… strachu i radości powodowała, że łzy zaczęły płynąć po policzkach… Mąż skakał z radości wkoło mnie i całował mnie w te zapłakane policzki… i całował brzuszek i moje płaczące oczy… A ja nie byłam w stanie się uspokoić… Drżałam cała… mimo, że objął mnie i mocno przytulał. Całą noc nie spałam… Wtedy wiedziałam, że zaczyna się dziać coś wielkiego… ale jeszcze nie czułam się Mamą. Potem nadszedł dzień wizyty u lekarza i po raz pierwszy zobaczyłam małą fasolkę… Nie… wtedy jeszcze nie poczułam, że jestem Mamą. Dzidzia rosła i każde kolejne USG powodowało we mnie mnóstwo wzruszeń. Jednak wciąż trwałam w jakiś dziwnym niedowierzaniu. Nadszedł czas pierwszych kopniaczków… które wprawiały mnie w zdumienie i długo się zastanawiałam czy to wariacje mojego organizmu, czy to maluch kontaktuje się ze mną… Zaczęłam powoli kompletować wyprawkę… Rozczulały mnie te słodkie bodziaki, te malusie skarpetki… Ale jeszcze nie czułam się Mamą… Aż jednego dnia dowiedziałam się, że mam różne problemy zdrowotne i muszę stawić czoła pewnym wyzwaniom. Nagle stałam się niezwykle silną kobietą… Poczułam w sobie jakąś moc, która sprawiła, że czułam, że dam radę z wszystkim… Każdej rzeczy podołam… Mój wewnętrzny egoizm gdzieś się rozpłynął… Wiedziałam, że zrobię wszystko dla mojej dzidzi… że ona jest najważniejsza… Poczułam się Mamą! wiosenka83@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy dowiedziałam się że zostanę Mama byłam w szoku.. Nasza długo wyczekiwana dziecina była w drodze...:-):-) Były łzy radości oraz zastanawianie się czy będzie wszystko dobrze( 1raz było poronienie więc nasze obawy były uzasadnione)... O ciąży powiedzialam tylko mężowi żeby niezapeszyc... Reszta dowiedziała się dopiero jak już biło serduszko i lekarz powiedział że wszystko dobrze wtedy już byliśmy w pełni szczęśliwi i z miesiaca na miesiąc , podczas wizyty u lekarza były łzy radości ze Maleństwo rośnie i że wszystko jest dobrze....nawet nie chcieliśmy poznać płci Maluszka bo po 3latach starań było nam.wszystko jedno czy to synek czy córeczka ważne żeby było zdrowe... Oczywiście każdy chciał widzieć oprócz nas co będzie ale przeżyliśmy jakoś... i na porodówce były łzy i szczęścia moje i męża że to synek...Teraz jesteśmy szczęśliwymi rodzicami naszego wcześniaka (z 35tc.) który ma obecnie 3ms i 1tydzien i bardzo go kochamy ponad życie a co do rodzeństwa jeszcze nad tym nie myślimy cieszymy się chwilą ale nie mówimy że nie będzie następnego dzidziusia w przyszłości...;-);-);-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ucieszyliśmy się na pierwsze spotkanie,
    nie mogliśmy się Bobaska doczekać
    a gdy to już się stanie
    chcieliśmy mu zaśpiewać:
    Długo o Ciebie staraliśmy się Maluszku,
    łzy leciały jak drobny mak,
    by Cię nosić w swoim brzuszku,
    poznać macierzyństwa smak.
    Lecz udało się Kochanie,
    uleciały smutki, złości
    i możemy nieustannie
    patrzeć na Ciebie pełni miłości.
    I całować Twoje rączki,
    ciuszki Twe malutkie prać,
    czuwać obok, gdy z gorączki
    nie potrafisz w nocy spać,
    Lulać, przytulać oraz kołysać,
    wstawać w nocy razy kilka.
    Szczepionki, kolki, ząbki, pieluchy,
    Noszenie na rękach co chwilka.
    Czasem myślałam: "nie dam rady",
    "nie wytrzymam ani dnia",
    wtedy miłość nie od parady
    dawała siłę, walka trwa.
    Pusty portfel, pełne serce,
    ulubiony pluszak – słoń,
    wciąż pamiętam na mej nerce
    Twoją maluteńką dłoń.
    Będzie słychać ta-ta, ma-ma,
    będziesz siedział na kołderce.
    Mej miłości wezbrana tama
    pęka zalewając serce.
    Dla tych chwil nie ważne trudy,
    i zmęczenie kilku lat.
    Z dzieckiem nigdy nie ma nudy,
    dziecko rozpromienia świat!

    Takie plusy i minusy
    macierzyństwo każde ma
    jednak dziecko łzy wysuszy,
    kiedy mówi „kochana mama”.
    Wiersz ten opisuje należycie
    macierzyństwa radości oraz obawy.
    Bo z dzieckiem takie jest życie:
    pełne troski, miłości i zabawy.
    Nigdy nie wiesz co Cię spotka,
    co przyniesie nowy dzień.
    Jednak ta troska bywa też słodka
    i oświetla każdy życia cień.
    Może ten wiersz to humoru morderca
    bo każdy woli radosne powiewy
    lecz wypływa prosto z serca
    i naprawdę jest szczery.
    Opisałam w nim co czułam, gdy mi powiedziano
    „Droga pani za parę miesięcy będzie pani mamą!”
    Wierzę więc, że to pisanie rymowaną mową
    zostanie nagrodzone karuzelą kolorową.
    Nie dla mnie lecz naszego Maluszka,
    który wyszedł spod mego serduszka <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy dowiedziałem się, że będę tatą to szybko i mocno przytuliłem moją żonę. A potem sam szybko wybiegłem z domu i pojechałem do sklepu. Zacząłem ładować do koszyka wszystkie rzeczy, które wydawały mi się potrzebne dla maluszka. Jeżdżąc i wpatrując się w półki nagle stanąłem i uświadomiłem sobie, że przecież ciąża trwa aż 9 miesięcy;) To była wielka radość i szok w jednym.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nasza historia moja i mojego męża jest na początku troszkę smutna, ale po kolei. W dniu moich 29 urodzin, które były w lutym wykonałam test i w zasadzie potwierdziło się to co czułam podświadomie, że zaczyna się nowy etap w naszym życiu. Szczęście było ogromne, ale nie trwało zbyt długo, gdyż dzień przed Dniem Kobiet wylądowaliśmy z mężem w gabinecie u doktora z plamieniami (tak wtedy sądziłam). Cóż nie było dobrych wieści dla nas, i niespodzianki dla męża (miał urodziny), że ciąża będzie potwierdzona, bo doszło do poronienia. Nie sądziłam, że będę to tak przeżywać, ale widziałam, że męża też to dotknęło mimo, że starał się "być twardy" - to widziałam, że było mu smutno. Wyjechaliśmy na krótki weekend by odpocząć psychicznie od tego wszystkiego, by móc zapomnieć jak to się mówi (każda mama aniołka wie, że gdzieś głęboko w sercu zawsze będzie o nim pamiętać). W dniu 9 maja, dzień kiedy mam imieniny wykonałam znowu test i okazało się, że są dwie ładne kreski. Pierwsze uczucie to euforia, że udało się, ale strach jednak był silniejszy, gdyż pierwsza ciąża zakończyła się niepowodzeniem. Niedługo potem wylądowałam w szpitalu bo zaczęło moje zdrowie szwankować, na szczęście nasza fasolka okazała się być silnym astronautą w moim brzuszku, a sytuacja została opanowana dzięki pomocy fachowcom i wspaniałemu ginekologowi, któremu postanowiliśmy zaufać. W 8 tc okazało się, że jestem "słodką mamą" cóż, nie mogłam w to uwierzyć. Ja okaz zdrowia, któremu nigdy nic nie było morsowałam, biegałam i honorowo krew oddawałam a tu nagle same zdrowotne problemy. A mówią, że ciąża to nie choroba...Ja się nie skarżę, ja wiem, że to dzięki diecie na której należy być, a jestem już 17 tygodni (15 tygodni przede mną) dostarczam mojemu małemu smykowi wszystko co najlepsze i staram się z całych sił, aby nie było komplikacji przez to, a przy okazji inwestuje w zdrowy start swojego malucha. Nie robię tego bo muszę, robię to bo chcę jak najlepiej dla zdrowia swojego i nienarodzonego syna. Bywa ciężko, ale mocne kopniaki utwierdzają mnie, że warto walczyć o nasze zdrowie. Przyszły tata też nie narzeka w końcu żonka wygląda prawie jak modelka, bo poprawiła się cera, nieco zeszczuplałam i słyszę dużo komplementów. Na chwilę obecną jesteśmy na etapie kompletowania wyprawki przeplataną z warsztatami dla przyszłych rodziców i sprawia nam to dużą frajdę i powiem Wam kochani, że nic tak nie cieszy jak wspólne chwile wieczorem, gdzie dotykamy brzuszka oczekując kopniaków. A słowa przyszłego taty do syna KOCHAM CIĘ są najpiękniejszą chwilą na ten czas. Mam nadzieję, że wspólna randka w szpitalu (we trójkę) około 12 stycznia 2018 roku okaże się najpiękniejszą przygodą, która rozpocznie (w sumie już trwa) się w naszym życiu. Mam nadzieję, że mąż się nie obrazi, ale mówią, aby spotkać idealnego faceta to trzeba go sobie urodzić:) Ja wiem tylko jedno, że mimo kiepskiego początku stwierdzam, że dzieci nie umierają one po prostu zmieniają datę przyjścia na świat i doceniamy je bardziej niż nam się może wydawać.
    PS. Jutro świętujemy 100dniówkę i zaczynamy odliczanie do spotkania po drugiej stronie brzucha:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas było troszeczkę inaczej. Zawsze marzyłam aby najpierw zebrać na ślub, wyremontować sobie górę, aby mieć swoje malutkie mieszkanko a później postarać się o maleństwo. Jednak życie miało inny plan co do mojej osoby. :)
    Jestem osobą, która stara się wszystko sama zorganizować, zrobić, wykonać. Maleństwo nie było na mojej liście, które chciałabym osiągnąć w najbliższym czasie. Zmieniając pracę nie sądziłam, że zmieniam tylko ją, ale również zmieni się całe moje życie. Całą ciąże przeszłam bezobjawowo więc i o ciąży dowiedzieliśmy się w 5 tygodniu bo coś nas tknęło z narzeczonym, że coś chyba jest grane. Pierwsza reakcja to oczywiście płacz, że jak to się mogło wydarzyć. Mimo iż zaszłam w ciąże w wieku 21 lat, było mi po prostu wstyd! Było mi z tym ciężko, aż strach pomyśleć, że synka na samym początku nie kochałam! Byłam zła na siebie, na cały świat, że to właśnie mi się przydarzyło, ale z pierwszym dźwiękiem serduszka malucha wszystko się zmieniło! Pokochałam go! Teraz wspominając jaka była moja reakcja na samym początku nie mogę sobie darować jaka byłam głupia! Mimo, iż wraz porodem skończyła mi się umową, więc tylko rok otrzymuję pieniążki, nie załapuję się na 500+, rodzinne ani na jakiekolwiek inne dodatki bo jestem właścicielem gospodarstwa rolnego, to jestem najszczęśliwszą mamą na świecie! W maju dostanę tytuł mamy bez groszowej, ale to się nie liczy. Szymuś urodził się w biegu. Pojechaliśmy na ostatni moment! Skurcze miałam małe pół godziny, bez znieczulenia bo było już za późno. 3870 g szczęścia od tamtej chwili było i jest najważniejsze w moim życiu. (Narzeczony również najwspanialszy, najukochańszy ale jednak synuś wygrywa. :) ) Każdy w rodzinie wspomina, jak to bardzo byłam załamana, a teraz się śmieją jak się bawię z urwisem. :) Wiadomo zapanował nad całym domem! :)

    Kiedy dwie kreseczki się pojawiły, całe nasze życie dotychczas zmieniły!
    W wieku 23 lat zostać mamą zapytałam, to jeszcze nie ta pora zawołałam!
    Kiedy dzień terminu zbliżał się wielkimi krokami, nasz dzidziuś nie oszczędzał mamy nocami.
    Kopał się, wiercił, wypinał tyłeczkiem, nawet z tatą zabawiał się coraz częściej.
    15 kwiecień termin przez panią doktor wytyczony, minął bardzo szybko, że każdy był zaskoczony.
    Mam stwierdziła, że Wielkanoc spędzi z rodziną, więc wszystko szykowała z przeszczęśliwą miną.
    Święta spędziła w domu w miłej atmosferze, a bąbelkowi i tak nie śpieszyło się jeszcze.
    Kilka dni mama synka przenosiła, a kiedy poród się zaczął wszystkich zadziwiła!
    Kiedy do szpitala z tatą szybko jechała, skurcze były już nie do wytrzymania.
    Od chwili przyjazdu mała godzinka minęła, i wreszcie nadeszła wiekopomna chwila!
    Tatuś z ogromnym zachwytem przecinając pępowinę, mama widziała u niego pierwszy raz taką wspaniałą minę.
    Kiedy pierwszy płacz nad ranem usłyszeliśmy, naszego Szymka w końcu zobaczyliśmy.
    Łzy szczęścia poleciały wiadrami, że w końcu maluch jest tutaj razem z nami.
    Wpatrując się w malucha jak zaczarowani, otrzymywaliśmy wiadomości z gratulacjami.
    Pierwsze dwie godziny przebyte na sali, były dla nas czymś więcej niż to co przeżyliśmy już latami.
    Pierwsze ciało do ciała, wzrok do wzroku, byliśmy wtedy najszczęśliwszymi rodzicami tego roku.
    Tata dumny ze swojej żonki leżącej, dziękował ciągle mimo swojej ręki drżącej.
    Nic się dla nas wtedy dookoła nie liczyło, bo najważniejsze było, że staliśmy się pełną rodziną!
    Mimo bólu, strachu, który przeżyliśmy, coś piękniejszego w naszym życiu wygraliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdy dwie kreski na teście zobaczyłam
    Powiem szczerze, bardzo się wystraszylam.
    Czego się spodziewać nie wiedziałam
    Że sobie nie poradze- tego się bałam.
    Reakcja rodziców to też przerażało
    Nadziei było we mnie mało.
    Ale w głębi serca bardzo się cieszyłam
    Bo o takiej istotce od zawsze Marzyłam.
    Wyobrażałam sobie że do serca ja tule
    Że kołysanki nuce jej czułe
    Że razem świat poznajemy
    I czułam jak wzajemnie się potrzebujemy.
    Byłam w środku rozpromieniona
    Bo napedzala mnie miłość nieograniczona
    Do wspaniałej istotki, która we mnie dorastała
    I nowy sens życiu mojemu nadała.
    Targały mną emocje zmienne
    A życie stało się niezwykle piękne.
    I już o dwóch sercach myślałam
    I dla dwóch serc wspaniałe żyć chciałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Testujemy ZESTAW BUNNY&COMPANY. POLECAMY!

Z Blogosfery Canpol Babies otrzymaliśmy do testowania: ZESTAW  BUNNY&COMPANY  marki Canpol Babies  w którym znalazły się : ...